Szklarska Poręba – Droga pod Reglami

To jest miejsce, do którego chce mi się wracać pomimo, że w okolicach Zielonej Góry, jest wiele ciekawych tras biegowych. Za każdym razem planując pobyt w Szklarskiej Porębie staram się tak wygospodarować swój czas, żeby w planie biegowym znalazła się ta magiczna trasa. Dlaczego magiczna? Bo potrafi mnie zachwycić o każdej porze roku i nigdy się nie nudzi, zawsze odkrywam coś nowego. Dodatkowym atutem jest to, że na trasie możemy spotkać ciekawych ludzi, często kogoś z czołówki polskich maratończyków.

Cała Droga pod Reglami rozciąga się od Szklarskiej Poręby aż do Przesieki. Łączna długość wynosi ponad 11 km, a zróżnicowanie wysokości waha się od ok. 530 do 680 m n.p.m.

Jak trafić na Drogę pod Reglami?

Aby dotrzeć do punktu startowego musimy się kierować na ulicę 1 Maja a później Kasprowicza. Następnie skręcamy w szutrową drogę (ul. Tetmajera). Po prawej stronie powinniśmy ujrzeć tablicę informacyjną Nadleśnictwa Szklarska Poręba a po lewej niewielki parking. Idąc dalej ok. 200m dotrzemy do miejsca początkowego Drogi pod Reglami.

Trasa

Zapewne posiadasz zegarek z GPS z możliwością wgrania śladu trasy ale tak naprawdę cała droga jest bardzo intuicyjna, z oznaczonym dystansem co 500 m na betonowych słupkach (prawdopodobnie tylko do piątego kilometra). Zaczynając z punktu oznaczonego jako 0.0 po niewielkim podbiegu i 800 m dobiegamy do leśniczówki Łysa Góra, która dla mnie w drodze powrotnej jest punktem orientacyjnym mówiącym, że zaraz będzie koniec. Zaraz za leśniczówką około 200 m zobaczymy skrzyżowanie z niebieskim szlakiem. To tutaj najczęściej skręcamy kierując się na schronisko Pod Łabskim Szczytem. Ale my biegniemy prosto. 400 metrów dalej po pokonaniu zbiegu serpentyną docieramy do mostka, który przecina Szrenicki Potok. Bardzo ciekawe i malownicze miejsce. Latem możemy się tu schłodzić dając ulgę naszym zmęczonym mięśniom. Biegniemy dalej. Po około 2 km czeka nas kilometrowy podbieg, niegroźny ale oszczędzajmy siły. Później trasa się wypłaszcza i po kolejnym małym podbiegu mając już 4 km w nogach docieramy do kolejnego punktu orientacyjnego, do Trzech Jaworów. Tutaj należy uważać żeby skręcić w prawo w czarny szlak. Kiedyś się zamyśliłem i pobiegłem prosto dobiegając do Michałowic, cóż „Kto nie ma w głowie, to ma w nogach„. Na szczęście to tylko kilometr. Dalej czeka nas kilometrowy zbieg wąską szutrową ścieżką, wrzucamy na luz ale w drodze powrotnej ten odcinek może być męczący w zależności od tempa biegu. Przy piątym kilometrze kolejny skręt w prawo, punkt charakterystyczny, brama Karkonoskiego Parku Narodowego. Wprawdzie nigdy w tym miejscu nie widziałem strażnika kasującego za wstęp, ale w wielu miejscach spotkamy takie patrole i dobrze być przygotowanym na tą sytuację. Pamiętam kiedyś wybrałem się na dłuższą wycieczkę biegową, która zahaczała o czerwony szlak i zaraz za wodospadem Kamieńczyk był punkt poboru opłat. Portfela przy sobie nie miałem, wpadłem w panikę, na szczęście przypomniałem sobie, że mogę zapłacić telefonem. Wracając do naszej trasy, do szóstego kilometra znowu czeka nas podbieg prawie kilometrowy ale warto. Na szczycie trochę się wypłaszcza i biegnąc dalej trawersem dobiegamy do miejsca gdzie droga się zawija, przed nami pierwszy mostek który przecina Wrzosówka. Kolejny nad Polskim Potokiem zachwyci nas przepięknym widokiem. Dalej już półtora kilometrowy zbieg do Jagniątkowa. Ja najdalej dobiegłem do ósmego km (wszystko przede mną). Następnym razem może dobiegnę do Przesieki. Wracając tą samą drogą jesteśmy w stanie pokonać dystans powyżej 20 km.

Mała uwaga – nie polecam butów minimalistycznych ze względu na kamyczki, które mogą się dać we znaki.

Moje wrażenia

Niesamowite jest to, że w żadnym miejscu trasy nic nie powinno zakłócić naszego rytmu biegu. Rankiem prawdopodobnie na szlaku będziemy zupełnie sami. Nawet jeśli trafimy na ścieżkę o porze dnia, w której ruch turystyczny będzie większy, zawsze mamy opcję odbicia z głównej drogi w którąś z tras rowerowych. W tej części jest ich mnóstwo. Latem szum potoków, oraz śpiew ptaków będzie nam towarzyszył prawie na całej trasie.

Trening


Nie możemy powiedzieć, że trasa jest płaska (w końcu jesteśmy w górach) na pewno nie będziemy się nudzić. Spokojnie można tutaj wykonać różne jednostki treningowe. Ja preferuję długie wybiegania i biegi ciągłe. Te pierwsze uczą wykorzystania tłuszczu jako źródła energii i są podstawą w przygotowaniach do biegów > 10 km, w szczególności biegów ultra i maratońskich. Taki trening pozwala przyzwyczaić się do narastającego zmęczenia. Lecz pamiętajmy, żeby nie przesadzić. Możliwości aerobowe organizmu rozwijają się pomiędzy 1,5 a 2,5 h biegu. Natomiast biegi ciągłe kształtują ogólną wytrzymałość biegową. Adaptują nas do zdolności utrzymania ciągłego wysiłku o wyższej intensywności.

Miasto daje również możliwość potrenowania na stadionie miejskim z przepięknym widokiem na Karkonosze. Urozmaiceniem będzie trening na trasie „Na zakręt”.

Zimową porą

Zimą musimy się liczyć z faktem, że może być ślisko i będziemy łapać balans na ubitym, momentami oblodzonym śniegu.

Mój ostatni weekendowy pobyt w Szklarskiej Porębie w styczniu, to zaliczone dwa treningi, gdzie dopisała iście zimowa pogoda. Pierwszy trening, wybieganie ponad 10 km, to było ćwiczenie równowagi zakończone lądowaniem w śniegu. Na kolejny trening zabrałem raki (tania wersja gumowych nakładek na buty z kolcami z popularnego sklepu sportowego). Sprawdziły się rewelacyjnie. Kilka gram więcej do butów ale wywrotki już nie było.

Dobrą alternatywą jest zabranie nart biegowych, mimo że DPR nie jest ratrakowana i specjalnie przygotowywana pod tym względem to da się tam pobiegać na biegówkach.

Do zobaczenia na Drodze pod Reglami…


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *